pani w szkole kazała dzieciom narysować jakies zwierzątko i zaspiewać o nim piosenke, Ala narysowała kotka i zaśpiewała "wlaz kotek na płotek", Kuba narysował pieski i zaśpiewał "pieski małe dwa",
no a Jasiu narysował jeża,
pani pyta "A piosenka?"
na to Jasiu "jeżu malusieńki"..
Do śwętego Mikołaja podchodzi dziesięcioletni skin i mówi:
- Dziadu, daj piwo.
- Ja prezenty daję tylko grzecznym dzieciom.
Skin odwraca się, woła starszych kumpli i mówi:
- Wytłumaczcie temu staremu dziadowi, że ja jestem grzeczny.
W Kołobrzegu na dreptaku apetyczna dziewczyna wchodzi na automatyczną wagę, wrzuca monetę... i z niezadowoleniem ogląda wydrukowany wynik.
Zdejmuje wiatrówkę i pantofle, znowu wrzuca monetę - znów niezadowolona z wyniku. Zdejmuje bluzkę - wynik ważenia znowu niezadowalający.
Stoi tak niezdecydowana na tej wadze - co by tu jeszcze? - na to podchodzi przyglądający się temu facet i wręczając jej garść monet mówi:
- Niech pani kontynuuje - ja stawiam!
Zorganizowano międzynarodowe zawody w przeklinaniu.
Trzech finalistów: Amerykanin, Rosjanin, Polak.
Usadzono ich w kabinach, szczelnie zamknięto, żeby by nie
podsłuchiwali i nie podpatrywali.
Wystartował Amerykanin: - Fak, mada faka,fak ju self ... itp., itd...
Tak nadawał około 5 minut.
Drugi Rosjanin: - Job twoju mat, blat', choj wam w żopu... itp. itd..
Po dziesięciu minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka.
Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:
O żesz ty w ch*ja pier***ona mać, w dupę ruchana kozdupko,
pie**olę cię i twoją siostrę owcę.
Polak nadaje z godzinę i nagle wystawiagłowę z kabinki:
- Dobra, mogę zaczynać.
- Zaczynać!?! A co to było przezostatnią godzinę!?!
- Sznurówka mi się rozwiązała i nie mogłem ku**y zawiązać.
Dorastająca wnuczka wybiera się na prywatkę.
- I jak wyglądam, babciu?
- Ślicznie, ale chyba zapomniałaś włożyć majteczki?
- A czy babcia jak idzie na koncert to wkłada watę do uszu?
Cztery zakonnice idą do nieba i stają przed Świętym Piotrem. Święty Piotr stawia przed nimi miskę z wodą święconą i pyta pierwszej zakonnicy:
- Czy siostra dotykała kiedyś męskiego członka?
Siostra czerwieni się i odpowiada:
- Tak, dotykałam go palcem.
- To niech siostra zanurzy tu ten palec, a będzie rozgrzeszona i pojdzie do nieba.
Siostra zanurza palec w misce i odchodzi.
Święty Piotr pyta nastepnej:
- Czy siostra dotykała kiedyś męskiego członka?
- Tak, miałam go w dłoni.
- To niech siostra zanurzy tu tą dłoń, a będzie rozgrzeszona i pójdzie do nieba.
Siostra zanurza i odchodzi. Już ma podejść trzecia, gdy nagle wyrywa się czwarta:
- No nie k**wa! Jak ona tam dupę zanurzy, to ja już tej wody do ust nie wezmę.
Fotograf umawia się z kolegami na poranny plener. Wstaje rano, ubiera się, wychodzi z domu, a tam ulewa z silnym wiatrem. Spogląda w niebo i mruczy do siebie:
- "Nie, kurczę, daruję sobie dzisiaj".
Wraca do domu.
Rozbiera się cichutko, z ulgą wsuwa pod kołdrę i przytula się do śpiącej tyłem do niego żony.
Żona pyta:
- To Ty?
- To ja - odpowiada fotograf.
- Zmarzłeś?
- Zmarzłem.
- No widzisz, a ten idiota pojechał fotografować.
Prawnik wraca do swojego zaparkowanego BMW, patrzy, a auto ma zbite reflektory i znacznie wgniecioną maskę. Nie ma śladu po samochodzie, który w niego wjechał, ale wyluzowuje, kiedy spostrzega kartkę pod wycieraczką:
- "Przepraszam. Właśnie wjechałem w twoją Beemkę.
Świadkowie, którzy to widzieli, kiwają głowami i uśmiechają się do mnie, bo myślą, że zostawiam swoje nazwisko, adres i inne szczegóły. Ale nie! Pa!"
Podobno jedna z wiodących korporacji komputerowych opracowała dyski twarde o nieskończonej pojemności.
Mają je wprowadzić do sprzedaży jak tylko skończą się formatować.
Król lew, zrozpaczony poziomem higieny osobistej wśród mieszkańców lasu, zdecydował się zasponsorować zwierzakom piękny, drewniany malowany kibelek.
Jednak po paru dniach lew zauważył, że drzwiczki
kibelka zostały wyłamane z zawiasów. Zebrał wszystkie zwierzęta i rozpoczął śledztwo. Karą miało być wygnanie z lasu. Do winy przyznał się zajączek:
- Królu, to jest wina moja i nie moja.
- Jak to twoja i nie twoja?
- Przechodziłem koło kibelka jak misiek srał, skończył mu się papier, jednym ciosem wyłamał drzwi, złapał mnie za futerko i się mną podtarł.
- O w mordę - pomyślał król i nie chcąc zadzierać z misiem wstawił nowe drzwiczki.
Po paru dniach lew znowu zauważył rozwalone drzwi od kibelka, znowu zebrał zwierzątka żeby poprowadzić śledztwo. Tym razem stanął przed nim mały lisek i mówi:
- Królu, to jest wina moja i nie moja .
- Co to ma znaczyć twoja i nie twoja?
- Przechodziłem koło kibelka gdy misiowi skończył się papier,
uciekłbym, ale misiek wyłamał drzwi, złapał mnie i się mną podtarł.
- Rany Julek - pomyślał król i znów nie chcąc zadzierać z
niedźwiedziem wyremontował kibel. Jednak po paru dniach król doznał szoku. Kibelek był tak rozpieprzony, że ciężko było w ogóle mówić o jakimś kibelku. Dach wisiał na gałęziach 20 m wyżej, drzwiczki znaleziono w sąsiednim lesie, a ścianki chyba przestały istnieć.
Król wkurwiony na maxa zebrał zwierzaki i pyta:
- Kto rozpieprzył kibel? Kto tym razem przegiął pałę?
Po tych słowach na środek wychodzi przestraszony jeżyk i mów:
- Królu, to jest wina moja i nie moja ...
Rozmawia dwóch pijaków:
- Ciekawe dlaczego dali mi ksywkę "Dżin"? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
- Nie, stary. Po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się pojawiasz.
Stirlitz dzwoni do Schellenberga i melduje:
- Parteigenosse Schellenberg, w tajnym sejfie Bormanna odkryłem dwie butelki "Stolicznej".
- A co wy, Issajew, myślicie, że tylko wy tęsknicie za ojczyzną?