kiedy zamykałem oczy mój umysł
na jednej z ostatnich klatek świadomości
zarejestrował kota
i jego zielone oczy
cieniutkim wężykiem do woreczka od żyły
płynęła krew
lekko przestraszony zarazem jednak
dziwnie spokojny przyglądałem się temu
krew z krwi
kiedy odwróciłem się na chwilę i znów
spojrzałem
krew nie płynęła
odjąłem wężyk od igły która
została w żyle
było po wszystkim
ale nigdy nie jest po wszystkim
krew nagle ponownie zaczęła płynąć
rozlewając się wokół
odwróciłem na plecy kogo nie wiem
ale na ręku nie było śladu po igle
krew płynęła z serca
zacząłem krzyczeć
Niech Pani coś zrobi ruszy się
a ona stała sparaliżowana
zatkałem palcem igłę
by zatrzymać życie
nie byłem pewny na jak długo
kiedy otwierałem oczy
nowy ruszył film
nie było życia
nowego życia
nie było człowieka z zielonymi oczyma
mój nie mój pokój no. 1