trzymałem w rękach jej ciało
chciałem je ożywić
a ono wiotczało

pamiętam jej oczy
jak sen jak toń w którą
każdy z radością wskoczy

chciałem krzyczeć wyć
chciałem nie mogłem
odwróciłem twarz by smutek skryć

czemu tak późno
otwarłem oczy na świat

spoglądałem na nią
czułem chłód jej ciała
może wiatry ścieżek naszych nie zatrą

nawet nie płakałem
ona z zamkniętymi oczyma
a ja w bezruchu trwałem

odpłynąłem w ciszę
tę niemiłosierną co to trwa
lecz bólu nie ukołyszę

ukołysałem ją